wn.com

Wyspy Kanaryjskie, La Palma

Nasz wyjazd na La Palmę naprawdę był na ostatnio minutę. Jeszcze w czwartek wieczorem kładliśmy się spać z przekonaniem, że nigdzie nie pojedziemy, myśląc o konsekwencjach jakie mogą na nas czekać za nie zapłaconą rezerwację Gosi. W piątek rano na niemieckim portalu wycieczkowym zrobiliśmy 2 rezerwację dla mnie. Wtedy na naszych twarzach pojawił się uśmiech i pełna mobilizacja!

Bardzo szybkie zakupy, bardzo szybki dojazd na a4. Na pierwszego stopa nie czekaliśmy długo. Na 3 samochody zajechaliśmy do Lipska, zahaczając o weihnachtsmarkt, później dostając się na lotnisko Lipsk-Halle.
Dopóki nie wsiedliśmy do samolotu nie wierzyliśmy, że za tak małe pieniądze się uda.
No i wylądowaliśmy uśmiech nie znikał z naszych twarzy przez cały wyjazd nawet jak spaliśmy na 2400 m n.p.m, ale o tym później.

W pierwszy dzień wynajęliśmy rowery i pojechaliśmy do miejscowości Los Canarios. Droga była naprawdę wymagająca 30 km pod górkę. Zjeżdżaliśmy tą trasę około godziny, wiem wiem ciężko to sobie wyobrazić, ale podjazdy naprawdę dały mi(nam) mocno w dupę.
Naszym celem wycieczki były wulkany(San Antonio, Tenequia) latarnia Faro oraz Salinas de Fuelcaliente.

Na starcie dowiedzieliśmy się, że 1 wulkan jest nieczynny ze względu na silny wiatr, pojechaliśmy więc szutrową drogą na Tenequia. Wiatr był naprawdę mocny, słyszałem jak przeszkadza mu filtr połówkowy mój aparat no i ja.

Na koniec dnia zjechaliśmy pod latarnie i wielkie solniczki w których odzyskuje się sól z wody morskiej. Szybka kolacja i powrót do domu. Dużo dużo więcej już nie długo !





San Antonio

Tenequia
















Powrót